Na tej stronie (3)
Terminal ochrony TraxSystem pracuje bez zasięgu: trasa patrolu jest pobrana na urządzenie wcześniej, a wszystko, co dzieje się w trakcie obchodu, zapisuje się lokalnie. Po powrocie do sieci terminal sam wysyła zapisy na serwer, porcjami i bez duplikatów. Łączności wymagają funkcje, które potrzebują danych na żywo, czyli obsługa bramy i kontrole losowe.
Druga w nocy, kraniec placu składowego. WiFi skończyło się przy wadze, najbliższy punkt kontrolny stoi za rzędem kontenerów, a telefon pokazuje zero kresek. Obchód i tak trzeba zrobić, a rano ktoś zapyta, czy został zrobiony w całości. W takim miejscu aplikacja wymagająca stałego połączenia z serwerem przestaje być narzędziem pracy.
Co terminal zapisuje w trakcie obchodu
Punkt kontrolny potwierdza się pozycją: terminal liczy odległość do punktu i zapisuje ją razem z potwierdzeniem, więc w rejestrze widać nie tylko „odbity”, ale też „odbity z miejsca, w którym punkt stoi”. Na punkcie potrafi czekać checklista, instrukcja i obowiązkowe zdjęcie. Między punktami wartownik może dodać notatkę, zdjęcie albo od razu zgłosić incydent z miejscem zdarzenia, nie przerywając trasy. Ślad GPS nagrywa się przez cały patrol, także przy wygaszonym ekranie, i tylko w czasie patrolu; poza nim terminal nie rejestruje pozycji.
Trasa może wymagać kolejności punktów albo zostawić ją otwartą. Punkt nieobowiązkowy da się pominąć, ale pominięcie zostaje w zapisie, więc rejestr pokazuje obchód taki, jaki był.
Jak terminal wysyła dane po powrocie zasięgu
Na ekranie głównym terminal pokazuje, ile zapisów czeka na wysyłkę i czy serwer jest w zasięgu. Po powrocie sieci dane wychodzą same, porcjami: najpierw przebieg, potem każde zdjęcie osobno, na końcu domknięcie. Zerwanie łącza w połowie niczego nie kasuje, a ponowna próba nie tworzy duplikatów, bo każdy zapis niesie własny identyfikator. Przerwany patrol, choćby po rozładowanej baterii, wznawia się z zapisanego stanu zamiast zaczynać od nowa.
Tym samym trybem pracują pozostałe moduły terminala: incydenty, pobrania magazynowe poza godzinami pracy magazynu, wydania i zwroty pojazdów służbowych z dokumentacją zdjęciową oraz oświadczenia podpisywane na miejscu zdarzenia. Szablony oświadczeń z tłumaczeniami czekają na urządzeniu, więc podpis w osiemnastu językach treści powstaje także bez zasięgu.
Wartownik nie loguje się na terminalu. Urządzenie jest przypisane do posterunku, a nazwisko pełniącego służbę pobiera się z książki służby, więc każdy zapis ma autora bez wpisywania haseł w rękawicach.
Czego terminal ochrony nie zrobi bez sieci
Obsługa bramy i kontrole losowe pracują na danych na żywo, więc wymagają łączności z serwerem: podgląd kamery, odczytana tablica i lista wytypowanych osób nie mają wersji z wczoraj, która byłaby cokolwiek warta.
Druga granica leży w samym GPS: satelity potrzebują nieba, więc punkt w piwnicy albo w środku hali potwierdza się gorzej niż przy ścianie zewnętrznej. Trzeba to uwzględnić przy układaniu trasy, zanim zdarzy się pierwszy sporny obchód.
Zobacz też: Kontrola obchodów: punkty kontrolne bez wiary na słowo · Dokumentacja incydentu powstaje na miejscu albo nie powstaje wcale · Czym jest książka służby ochrony